Soczki Bobo Frut na start!

sok-bobofrut-jabłko-z-marchewkąNadszedł ten etap. Kolejna nowość, kolejna przygoda kulinarna. Skoro znamy już marchewkę (i przepadamy!), skoro znamy jabłuszko (kochamy!), czas na coś nowego – tym razem do picia. To przecież idealny czas! Może jeszcze nie dziś, gdy buro za oknem i deszcz siąpi, ale przecież nie da się nie zauważyć: na dworze coraz cieplej i piękniej! Coś trzeba mieć pod ręką, by młodego człowieka nie tylko na długim spacerze nakarmić, ale i orzeźwić: soczki Bobo Frut wystąp!

Możecie się śmiać, ale naprawdę zakupiliśmy już całą baterię… Pamiętam odległe (tak, tak, niestety…) czasy dzieciństwa, gdy z żalem pochłaniało się w błyskawicznym tempie butelkę Bo przecież soczki Bobo Frut mają tak odległą dobrą tradycję! Od odległych czasów dzieciństwo mojego i męża (a nawet dłużej!) są znane z tego, że dzieci za nimi przepadają. I wiem to na pewno, bo rodzice uszczęśliwiali mnie nimi tak długo, że naprawdę dobrze pamiętam tę radość, gdy otwierałam kolejną butelkę i żal, gdy się kończyła. Gdy zatem nadszedł czas zakupu soczków dla naszego synka – tak akurat złożyło się, że byłam na zakupach z mężem – na co innego mogliśmy się zdecydować, jeśli nie na soczki, co do których byliśmy zgodni, jak mało kiedy? Pycha! Bobo Frut? – oczywisty wybór!

Gdy bliżej się nimi zainteresowaliśmy, zdumiała nas mnogość wyboru. Naprawdę nie spodziewałam się, że będzie ich aż tak wiele! Nie wiedziałam od czego zacząć, zatem… kupiliśmy synkowi wszystkie dostępne smaki po 4-5 miesiącu życia i trzeba było tylko zdecydować, który będzie degustował jako pierwszy :).

Dokonanie wyboru nie trwało długo: po prostu jabłkowy. Bo po pierwsze – nie wiedzieliśmy, jak synek zareaguje na coś zupełnie nowego do picia. Po drugie – co prawda konsumował już jakąś ilość owoców, ale… no, dobrze. Możecie się śmiać ze mnie, że jestem mamą-kwoką. Ale wolę dmuchać na zimne. A co do soku jabłkowego, mam absolutną pewność – po pierwsze synka nie uczula. A po drugie – sok z jabłkiem to samo zdrowie! Witamina C jest przecież tak bardzo potrzebna! Zwłaszcza teraz, gdy pogodę mamy tak zmienną, mnóstwo ludzi dokoła chodzi podziębionych i odporność non stop narażona. Nie życzmy sobie chorób, zatem – na zdrowie, Synku! Pierwszy drink – oby jak najdłużej bezalkoholowy! – został wychylony niemalże duszkiem. Aż się bałam, by z tej gorliwości maluch nam się nie zachłysnął.

Na szczęście z kubeczkiem Synek radzi sobie lepiej niż mogliśmy się spodziewać. Co jutro zaserwujemy? Myślę, że kombinacja jabłkowo-marchewkowa będzie jak znalazł.

Ze zdrowymi warzywami i jabłkami! Bo tak – przez moment zastanawiałam się, czy samodzielnie tych soczków nie wyciskać. Przez moment… gdy stanęłam nad półką z warzywami i owocami, aż bijących „uszlachetnieniem” pestycydami. A potem czym prędzej ruszyliśmy po Bobo Frut!

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s