O powrocie, mięsie, mężu i tym starym mom…

Baardzo dawno nas nie było. Ale nie ma tu niczyjej winy. Po prostu jesteśmy tak zajęci sobą nawzajem, że brak czasu na inne rzeczy. Pogoda jednak już nie rozpieszcza, a my możemy w końcu dłużej posiedzieć w domu. Lato minęło nam na podróżowaniu, ogromnej ilości spacerach oraz zwiedzeniu chyba wszystkich placów zabaw w mieście.

Zmieniło się u nas wiele. Przede wszystkim synek je już praktycznie wszystko i jest ogromnym wielbicielem mięsa. Z tej okazji chciałam opowiedzieć, dlaczego mięsko jest tak ważne w diecie naszych maluchów.
Mój mąż powtarza zawsze, że facet, który nie je mięsa nie jest najedzony. Oczywiście trochę przesadza, ponieważ mięso można z powodzeniem zastąpić wieloma produktami. Jednak według mnie i wielu specjalistów to dorosły może sobie pozwalać na dietę wegetariańską. I tu podzielam zdanie męża – nasz syn powinien jeść mięso.

A dlaczego mięso jest tak ważne?
Tak mały organizm dziecka potrzebuje dużej ilości żelaza i witamin, jak na przykład witamina B12, która nie występuje w produktach roślinnych. Jednak najważniejsze w mięsie zdaje się być białko i aminokwasy. Okazuje się bowiem, że aminokwasy, które są niezbędne do rozwoju nowych tkanek, w części pochodzą tylko z mięsa. Białko również jest niezbędne, by dziecko mogło zdrowo rosnąć. To podstawowy budulec mięśni, więc powinien być dostarczany w odpowiednich ilościach. Mięsko wprowadza się do diety dziecka około 6-7 miesiąca życia. Zaczyna się od kurczaka lub indyka. Takie mięso jest bowiem najlepiej przyswajalne. Można podawać także mięso królika oraz cielęce. Nie poleca się natomiast wieprzowiny oraz wołowiny w pierwszych miesiącach rozszerzania diety dziecka. Przygotowywanie tak małych ilości mięsa może być bardzo kłopotliwe, dlatego ja korzystam, jak zawsze zresztą, ze słoiczków. W nich mięsa jest odpowiednia ilość i jest to przede wszystkim mięso sprawdzone, przebadane i pilnowane od początku hodowli zwierząt, po postawienie na półce w sklepie. Ja jestem pewna też, że podaję najlepsze jakościowo mięsko o najbardziej odpowiedniej konsystencji. A skoro już jesteśmy przy słoiczkach i mięsku. Bardzo bawi mnie, gdy zdarza mi się usłyszeć od mam zdanie: Dajesz dziecku słoiczki? A co z mom w gerber? A ja odpowiadam: A co ma być? Po pierwsze jego już tam nie ma, ponieważ firma Nestle słucha swoich klientów i postanowiła wycofać dwa produkty, w których ładnych parę lat temu stwierdzono mom. Po drugie, czytałam oświadczenie od Nestle i nawet ich rozumiem. Jest pewna różnica między mom, które było w daniu z kurczakiem czy indykiem, a tym mom, które dodawane jest w tanich parówkach czy wędlinach. To pierwsze bowiem musiało przejść równie rygorystyczne badania i kryteria, co pozostałe produkty tej marki. Dlatego było zupełnie bezpieczne dla zdrowia dzieci. Po trzecie znalazło się tam tylko w niewielkiej ilości, by móc dostosować konsystencje dania do wielu dziecka. mięsko

Jak dla mnie to wystarczy. Zwłaszcza, że Nestle wzięło pod uwagę protesty i wycofało mom ze słoiczków. No i rozdmuchiwanie afery sprzed kilku lat chyba nie ma sensu, prawda? 🙂

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s